- Pan sobie chyba żartuje?! - krzyknął sfustrowany Justin. Siedzi tu od godziny 10 a jest obecnie 12. W gabinecie dyrektorskim. Trafia tam codziennie bo zawsze coś musi zrobić. Dziś wylądował u dyrektora za zrobienie grafitii w sali od chemi. Justin Bieber typowy "Bad boy" jak mówiła na niego połowa szkoły. Obracał się w nie zbyt dobrym towarzystwie. Papierosy, Narkotyki , Alkohol normalna i codzienna rzecz.
- Nie Bieber, nie żartuje! - warknął Pan Bordet na ucznia. Nauczyciel jest naprawdę cierpliwym człowiekiem. Za to go podziwiam. Staruszek daje sobie świetną radę z ludzi z TEJ szkoły - Dziś o 7 masz tam być, masz pomagać ludziom człowieku. - pogroził mu palcem na co Justin zaczął chichotać. Pan profesor poprawił się na obszernym krześle i wyprostował plecy aby wyglądać bardziej stanowczo. - Rozumiesz? - spojrzał na rozbawionego chłopaka.
- Jasne. - mruknął Justin. Wstając sięgnął po kartkę z uwagą i skierował się do wyjścia. Traktował już te wizyty jak spotkanie towarzyskie, przynajmniej nie miał lekcji. Wkurzony na cały świat nie mógł wrócić na lekcje więc zwolnił się z własnej woli i pojechał autem do najbliższego baru. Po drodze z tylnej kieszeni wyjął paczkę papierosów i zaplił jednego kiepa. Wydmuchując dym wybrał telefon do Nate'a Wesley'a - najlepszy przyjaciel od dzieciństwa. Są jak bracia. Jeżdzili razem na wakacje, codziennie chodzili razem się bawić i to ich tak bardzo zbliżyło do siebie. Po 4 sygnałach odebrał- Siema stary, nie mogę się dziś spotkać. - warknął Justin i wziął kolejnego bucha.
- Jak to?
- Musze znowu odpacowywać - "Japierdole" pomyślał. - zgadnij gdzie kurwa? W szpiatlu dla osób chorych psychicznie. - po chwili przyjaciel wybuchł śmiechem i nie wiedział jak opanować emocje. Nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. - oj, już zamknij się - zaśmiał się Bieber. Rozłączył się i zaparkował przy barze "Chilling" zawsze spędzał tu czas z przyjaciółmi. Podszedł do bardzo ładnej i szczupłej blondynki - kelnerki . - Poproszę grzane piwo - usiadł i czekał na zamówienie.
Jak pierwszy rozdział? Trochę było trudno ale mam nadzieje, że w dalszych rozdziałach będzie ciekawiej. Chcę Wam powiedzieć, że właśnie składam zwiastun "All of me". Nie zapomnijcie pisac nazw waszych tt w komentarzach wtedy łatwiej mi będzie was powiadamiać o nowych rodziałach. Do następnego :)))
- Nie Bieber, nie żartuje! - warknął Pan Bordet na ucznia. Nauczyciel jest naprawdę cierpliwym człowiekiem. Za to go podziwiam. Staruszek daje sobie świetną radę z ludzi z TEJ szkoły - Dziś o 7 masz tam być, masz pomagać ludziom człowieku. - pogroził mu palcem na co Justin zaczął chichotać. Pan profesor poprawił się na obszernym krześle i wyprostował plecy aby wyglądać bardziej stanowczo. - Rozumiesz? - spojrzał na rozbawionego chłopaka.
- Jasne. - mruknął Justin. Wstając sięgnął po kartkę z uwagą i skierował się do wyjścia. Traktował już te wizyty jak spotkanie towarzyskie, przynajmniej nie miał lekcji. Wkurzony na cały świat nie mógł wrócić na lekcje więc zwolnił się z własnej woli i pojechał autem do najbliższego baru. Po drodze z tylnej kieszeni wyjął paczkę papierosów i zaplił jednego kiepa. Wydmuchując dym wybrał telefon do Nate'a Wesley'a - najlepszy przyjaciel od dzieciństwa. Są jak bracia. Jeżdzili razem na wakacje, codziennie chodzili razem się bawić i to ich tak bardzo zbliżyło do siebie. Po 4 sygnałach odebrał- Siema stary, nie mogę się dziś spotkać. - warknął Justin i wziął kolejnego bucha.
- Jak to?
- Musze znowu odpacowywać - "Japierdole" pomyślał. - zgadnij gdzie kurwa? W szpiatlu dla osób chorych psychicznie. - po chwili przyjaciel wybuchł śmiechem i nie wiedział jak opanować emocje. Nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. - oj, już zamknij się - zaśmiał się Bieber. Rozłączył się i zaparkował przy barze "Chilling" zawsze spędzał tu czas z przyjaciółmi. Podszedł do bardzo ładnej i szczupłej blondynki - kelnerki . - Poproszę grzane piwo - usiadł i czekał na zamówienie.
***
Zapadła godzina pracy. W szpitalu była kompletna cisza. Słychac było tylko kroki personelu. Było tu jak zwykle ponuro i nudno. Nikt się nie uśmiechał. Do budynku wszedł zadyszany Justin bo już i tak się spóźnił 20 minut. Świetnie. Podbiegł szybko do recepcjonistki. Zapukał do okienka. - Dziś odrabiam godziny. - powiedział z nudą w głosie. Pani dała mu przepustkę i skierowała go do pokoju 348. Nie czuł zdenerwowania wogóle. Czuł się normalnie. Podszedł do ogromnego czarnoskórego mężczyzny który nosił mundur. Podał mu kartkę i czekał na otwarcie drzwi. "Więzienie" pomyślał. Od Pana Brudet wie co ma robić w każdym punkcie. Zadawać pytania i odpowiadać. Wszystko. Proste. Przed wejściem wziął głęboki oddech i zrobił pierwszy krok w stronę pokoju. Przeszły go ciarki. Jednak dalej czuł znudzenie. Ochroniarz zamknął za nim drzwi i zostawił Justin'a samego. Chłopak ujrzał piękną bardzo chudą, bez makijażu trochę bladą dziewczynę. Usmiechnął sie lekko i usiadł na krzesełku obok. Jednak zauważył, że coś było w niej niepokojącego . Nie usmiechała się, nie patrzyła na niego. Siedziała po turecku na łózku i patrzyła ciągle w jeden punkt - okno. Justin poczuł ulge po pomyslał, że ma z głowy całe te pytania.
- Hej, amm jestem Justin. - wyciągnął rękę do "chorej" Kiedy zauważył, że nie zwraca na niego uwagi położył rękę spowrotem na krzesło. - Jak masz na imię? - oczekiwał na odpowiedź. Po długiej ciszy odezwała się ale bardzo cicho.
- Vanessa - wyszeptała patrząc w ten sam punkt. Justin zdziwił się, że wogóle coś powiedziała. Poprawił się na krześle i spojrzał na jej twarz. Była blada i wymęczona, było mu trochę jej żal. Wydawała się na bardzo miłą osobę. Nie wiedział o co zapytać więc trzepnął pierwsze lepsze. - Za co tu wylądowałaś? - "debil" przeleciało mu po mysli.
- Za narkotyki - wymamrotała. Chłopak był zdziwiony. Nie wiedział, że dragi mogą wsadzić człowieka w takie pustkowie. Przeszły go ciarki jak pomyślał, że on tu tez mógłby wylądować. - Jest mi tu dobrze. - usmiechnęła się dziewczyna.
POV. Justin
Bałem się jej. Jak moze byc w takim zadupiu dobrze, to jest psychiatryk japierdole. Nie miałem pomysłów na kolejne pytanie. Spojrzałem na kartkę którą dostałem wcześniej. Te pytania były bezsensu. Mam się jej kurwa zapytać co lubisz jeść? Widac, że nie je nic. - Dobrze Ci jest tutaj? Naprawdę? Ja bym tu oszalał - zaśmiałem się i po chwili zorientowałem się co własnie powiedziałem. Kurwa. - Sory nie chciałem tego powiedzieć - zamilkł, nie nawidzi przepraszać. Justin Bieber nie przeprasza.
- Jest okej - zaczęła rozmawiać ale dalej wkurząło go to, że na niego nie patrzyła. Tak jakby ona go wogóle nie słuchała. Może tak było? - A ty tu jak wylądowałeś - zachichotała. Schizowe troszeczkę. Jak z takich strasznych filmów. - Wpadka w szkole - podrapałem się po karku i nerwowo zaśmiałem - Co ty tak się wpatrujesz w to okno. Tam nic nie ma.- odwróciłem się za siebie i spoglądałem na nicość na oknem. Serio nie wiedziałem co ona tam widzi. Ciekawe to to nie jest. Zachichotał chłopak po czym odwróciłem głowę i ujrzałem twarz dziewczyny tuż obok mojej. Czułem jej zimny oddech, staliśmy nos w nos. - Widzę ciemność - wyszeptała mi do ucha. Szczerze przestraszyłem się.
***
jezu kocham czekam na nn igfugkydivididi
OdpowiedzUsuń