środa, 17 września 2014

Rozdział 4

"Drogi pamiętniku,
Kolejne dni mijały a ja dalej nie byłam gotowa aby pójść do szkoły. Nie kontaktowałam się z Justinem od sytuacji w restauracji. Znowu wracam do poprzedniego wcielenia. Powinnam rozmawiać z ludzi, spotykać się a zamiast tego siedzę w pokoju. Sama. Nie wiem co mam robić. Nie mam nawet z kim porozmawiać. Rodzice ciągle wyjeżdżają na delegacje. Na przykład w tym tygodniu wrócą dopiero w Niedziele czyli za 3 dni. Nelly teraz siedzi w szkole i pewnie pada na ryj po całym dniu szkolnym. Może jednak się z nią spotkam? Stęskniłam się i to bardzo, nie widziałam jej z miesiąc. Jednak ciągle myślę o.."


- Drrrr - ktoś zadzwonił do drzwi. Odłożyłam długopis i pamiętnik na półkę obok łóżka. Ześlizgnęłam się z posłania i zbiegłam na dół. Nie wiedziałam nawet kto mógł przyjechać o tej porze. Była godzina 12 rano. - drrr - zadzwonił ponownie.
- Już idę! - krzyknęłam. Otworzyłam lekko drzwi wejściowe. Stał tam zaspany Justin. Rzuciłam się na niego z otwartymi ramionami. Tęskniłam za jego towarzystwem. Brakowało mi kogoś. Cieszę się, że przyszedł. - Justin!
- wow aż tak tęskniłaś? - uśmiechnął się łobuzersko. Zeszłam z niego i ustanęłam twarzą w twarz. - Chciałem się spytać czy wszystko dobrze? - Zachichotałam. Od tak dawna nie uśmiechałam się tak mocno jak teraz, byłam przeszczęśliwa, że ktoś jednak o mnie myśli.
- Jest dobrze... dziękuję. Wejdź zapraszam. - Otworzyłam szeroko drzwi i zaprosiłam chłopaka do środka. Spojrzałam na jego zdezorientowaną minę. - Justin rodzice wracają za 3 dni. - zaśmiał się i wszedł do przedpokoju. - a ty co robiłeś od ostatniego spotkania ?- Już myśląc o ostatnim spędzonym dniu z Justinem chciało mi się wymiotować. Poczułam, że jest mi słabo.
- Myślałem o Tobie - walnęłam go pięścią w klatkę piersiową.
- Przestań - razem wybuchliśmy śmiechem. Minęły jakieś 6 godziny od przyjścia Justin'a. Oglądaliśmy film, gadaliśmy i śmialiśmy się do bólu. Jeszcze nigdy nie spędziłam tak fajnego dnia. Siedząc przy kominku na kanapie, chłopak spojrzał na ekran swojego telefonu. Kątem oka zobaczyłam 43 wiadomości. Zaczął się zachowywać dziwnie. - Może zamówię sushi? - spojrzał prosto w moje oczy.
Stała się ta nie zręczna cisza. Zapatrzyłam się w jego karmelowe tęczówki. Były takie piękne. Jego twarz zaczęła się zbliżać do mojej. Nasze usta się zetknęły. Zaczęło się robić bardziej namiętnie. Styknęlięmy języki razem. Złapał mnie za talię a ja go za włosy. Czułam się taka bezpieczna, ale nie wiedziałam czy byłam gotowa zmienić przyjaźń w miłość. Złapał mnie za bluzkę i zaczął podnosić do góry... - diondiondiondion - zaczął dzwonić jego telefon. Zaprzestaliśmy. Odrzucił osobę dzwoniącą i chciał dalej kontynuować. - Justin myślę, że powinieneś już pójść. - odsunęłam się od chłopaka. Wstał i skierował się w stronę drzwi. Poszłam za nim.
- Vanessa powinniśm.. - przerwałam mu
- Powinnyśmy o tym zapomnieć. - Spojrzałam się w dół. Justin bez słowa wyszedł trzaskając drzwiami.


***
Nie żałowałam tego co powiedziałam. Chciałam o tym zapomnieć, bo chyba boję się z kimś związać. Nie chcę też psuć mojej przyjaźni z Justinem. Westchnęłam głęboko i rzuciłam się na łóżko. Zamknęłam oczy i przemyślałam tą całą sytuacje. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie mogłam sobie wyobrazić co będzie teraz. Po tej całej akcji. Odblokowałam telefon i napisałam do potrzebnej mi osoby. "Przyjdź proszę, jestem w domu rodzice wyjechali." Następnie wcisnęłam WYŚLIJ. Po chwili przyszła odpowiedź. "Już myślałam, że tego nie napiszesz. Jestem w drodze." Uśmiechnęłam się sama do siebie i wybrała telefon do sushi.
- Dzień dobry poproszę Hosomaki z avokado. Nowel Street 5. Dziękuję - usłyszałam, że ktoś podjeżdża pod dom. Zbiegłam na dół. 
- Vaness! - Nelly podbiegła do mnie i przytuliła. - Jak mogłaś tak długo się nie odzywać. 
- Chyba potrzebowałam paru dni dla siebie. 
- Dobra skarbie, chcesz zapalić. - wyciągnęła windstone (jagodowe papierosy). Ja tylko uśmiechnęłam się i zaprosiłam przyjaciółkę do środka. Podłączyłam telefon do głośnika. Puściłam muzykę a my usiadłyśmy sobie na tarasie i rozpaliłyśmy papierosy. Po 15 minutach przyjechał pan z sushi. Zapłaciłam i wróciłam do Nelly. - Nocujesz dzisiaj? 
- Jasne. - Dalsze godziny minęły zajebiście.


______________________________________________________
Komentarze! Proszę !











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz